Koloseum- Włochy.


Koloseum, czyli amfiteatr Flawiuszów położony jest w centrum Rzymu. Nazwa ta prawdopodobnie pochodzi od posagu Nerona, który znajduje się niedaleko. Czym było? Ogromnym, pięknym amfiteatrem. Był to rzymski wynalazek. Arena w kształcie elipsy, otoczona miejscami dla widzów. To tam walczyli gladiatorzy, tak pokazywano egzotyczne zwierzęta. Już wcześniej w Rzymie istniały amfiteatry, w końcu są one rzymskim wynalazkiem, jednak po wielkim pożarze, cesarz rozkazał zbudować ogromny amfiteatr, który będzie większy, wspanialszy niż jakikolwiek do tej pory. Jak rozkazał, tak uczyniono. Nową arenę zbudowano na miejscu jeziora, które znajdowało się blisko zamku Nerona. Jego pałac nazwano Złotym Domem, ponieważ był pełen przepychu. Miejsce na budowę wybrano znakomicie, jeśli patrzeć z punktu widzenia architektonicznego. Koloseum ma ponad 55 m wysokości. Z czego je zbudowano? Z cegły, tufu wapiennego, iż trawertynu. Budowla ta jest dość skomplikowana. Mieściła w sobie 50 tysięcy ludzi. Architekci bardzo mądrze zaprojektowali sieć przejść i wind, którymi dostarczano dzikie zwierzęta z klatek pod sceną, prosto na arenę. Koloseum to bardzo przemyślana i dobrze zaplanowana budowla. Można powiedzieć, że wyprzedziła swoją epokę. Sposób budowania jest nowoczesny. Obecnie Koloseum jest oświetlane w nocy, co daje niesamowity efekt. Jest głównym rzymskim zabytkiem. Oprócz zwierząt można było oczywiście zobaczyć walki gladiatorów. Pojedynki te były częścią starej tradycji. Czasem toczyli je wyszkoleni zawodnicy a czasem jeńcy. Ciekawostką może być fakt, że w XIII wieku Koloseum stało się własnością kościoła. Zostało poświęcone pamięci chrześcijan, którzy zginęli za wiarę na oczach rzymian. Miejsce to zresztą od dawna kojarzy się ludziom z męczeństwem. Do dziś na arenie stoi krzyż. Budowla, choć ogromna była tak rozplanowana, że dojście do miejsc nie było problemem. Widz miał bilet z numerem, który wskazywał, do której części amfiteatru należy wejść. Ciekawostką jest, że w rzymskiej Villa Borghese znajdują się mozaiki przedstawiające sceny walk na arenie. Są strasznie realistyczne. Przedstawiają rozmaite zwierzęta, od jeleni po lwy i byki. Prawdopodobnie, rzymska fascynacja dzikimi, egzotycznymi zwierzętami pochodzi jeszcze z czasów, gdy w mieście pokazywano kartagińskie słonie. Miało to miejsce na długo przed powstaniem Koloseum. Amfiteatr ten, choć bardzo piękny, odbywały się tam bardzo krwawe walki. Ciekawostką jest, że prawdopodobnie włoski artysta próbował którejś nocy wywołać na zniszczonej arenie duchy i przeżył podobno przy tym straszne chwile. Ile zginęło tam ludzi? Mnóstwo. Jednak mimo tego wszystkiego Koloseum nadal pozostaje pomnikiem rzymskich osiągnięć, stawia rzymian na wysokim miejscu, jeśli chodzi właśnie o architekturę. Kiedyś uważano, że Koloseum należy oglądać nocą, rzeczywiście wtedy ma swój niesamowity urok jednak wtedy chodziło o to, że Koloseum było bardzo zniszczone. Było zarośnięte pnączami. Ciekawostką może być to, że w uroczystych igrzyskach wzięło udział pięć tysięcy zwierząt. Będąc w Rzymie nie można nie zobaczyć tej cudownej budowli.
ZABYTKI W POLSCE
Kaplica Świętej Trójcy W poł. XIV w. na wzgórzu przy starym lubelskim ośrodku miejskim król Kazi­mierz Wielki wzniósł zamek, z którego do naszych czasów zachowała się tyl­ko kolista, trzykondygnacyjna wieża oraz postawiona na przełomie XIV i XV w. murowana z cegieł kaplica, fundacji Władysława Jagiełły. Na pod­stawie odsłoniętych reliktów wiado­mo, że zamek miał formę czworoboku i otaczał go mur z basztami. W pobli­żu narożnika południowo-wschodnie­go stała wielo-i boczna ba­szta, która ok. 1395 r. została przebudowana na kaplicę św. Trójcy. Pozostałe obiekty gotyckiej warowni rosyjskie władze Królestwa Kongreso­wego przebudowały w I. 1823-1826 na więzienie w stylu romantycznej bu­dowli obronnej. Gotycka kaplica Świętej Trójcy ma w dolnej kondygnacji sklepioną koleb­kowo, zbudowaną z wapienia kryptę, w górnej zaś wieloboczne prezbiterium oraz kwadratową nawę z żebrowym sklepieniem wspartym pośrodku na ośmiobocznym słupie. Wejście do wnę­trza prowadzi przez umieszczony w fa­sadzie frontowej portal wbudowany tu w czasie renesansowej przebudowy zamku około poł. XVI w. Całe wnętrze kaplicy wypełniają malowidła. Roz­poznajemy różne tematy ułożone w pewne strefy: na sklepieniu - malo­widła głoszące chwałę Trójcy Świętej, w szczytowych arkadach ścian - sceny ze Starego Testamentu, na górze ścian - tematy z nauk o Jezusie, w zacho­dniej części nawy i na filarze - legendy i żywoty świętych, zaś w różnych miej­scach - sceny świeckie związane z oso­bą fundatora malowideł. Był nim król Władysław Jagiełło (1348-1434). Od lutego 1386 r., kiedy zgotowano mu w Lublinie gorące przyjęcie w czasie podróży na koronację i ślub do Krako­wa, Jagiełło przebywał tu wielokrotnie, nadając miastu różne przywileje i fun- dacje. Przypuszcza się, ze władca chciał w Lublinie utworzyć polityczne cen­trum, zaś krypta w kaplicy miała być miejscem pochówku króla, natomiast cała budowla - królewskim mauzo­leum. Stąd być może inicjatywa Jagieł­ły ozdobienia kaplicy górnej wspaniały­mi malowidłami. Wśród wielu wątków polichromii in­teresujące są dwie świeckie sceny z królem Jagiełłą - są to jedyne jego przedstawienia malowane za życia. Na ścianie baszty kryjącej schody na chór, malarze namalowali postać Władysła­wa Jagiełły klęczącego przed Matką Boską z Dzieciątkiem na ręku i siedzą­cą na tronie. Gestem rąk król oddaje się pod opiekę Marii, towarzyszą mu: św. Mikołaj, młodzieniec z mieczem i duchowny w białej szacie. Drugi wi­zerunek znajduje się na ścianie północ­nego łuku tęczowego, między nawą i chórem. Tym razem król odziany jest w zbroję, siedzi na galopującym koniu, na głowie ma koronę, w ręku trzyma włócznię zakończoną krzyżem; korony i włóczni dotykają ręce opuszczającego się z góry anioła. Scena ta symbolizu­je koronację Jagiełły przez Boga za po­średnictwem anioła na władcę wscho­dnich terenów państwa, czyli ziem li­tewskich i ruskich. W czasie przebudowy zamku na wię­zienie freski zostały pokryte tynkiem. Kiedy w 1899 r. malarz Józef Smoliński odsłonił ich fragment, władze rosyjskie powołały specjalną komisję do zbada­nia i odkrycia fresków. Nastąpiło to w 1903 r. i istnieje podejrzenie, że zna­leziony wtedy napis fundacyjny został częściowo zatarty. Świadczył on bo­wiem o fundacji polskiego monarchy, a nie - jak chcieli Rosjanie - ruskiego księcia Daniela Halickiego. Z wykona­nego alfabetem cerkiewnym napisu na południowej ścianie łuku tęczowego wynika więc, że freski wykonano na zlecenie Jagiełły (Agyjllja), że prace za­kończono w dniu św. Wawrzyńca, tj. 10 sierpnia 1418 r. oraz że malowidła wykonane zostały ręką Andrzeja. Później odnaleziono imiona innych ma­ larzy: „ Ku rył" i „Juszko". Pochodzili oni prawdopodobnie z terenu księstwa włodzimierskiego i byli mnichami. Przy­puszcza się, że ów duchowny w białej szacie uwieczniony w scenie adoracyj-nej - to właśnie mistrz Andrzej, zwierzchnik malarzy. Kiedy w 1915 r. Lublin znalazł się w za­borze austriackim, działające już polskie Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości zainicjowało konserwację fresków. Z tego czasu pochodzi odnale­ziona w skrytce w ścianie łuku przyskle-piennego butelka, a w niej: egzemplarz gazety z 8 sierpnia 1917 r„ dwa austriackie halerze i list, którego auto­rami byli pierwsi konserwatorzy kaplicy. Tak w gazecie, jak i w liście można prze­czytać o toczącej się wówczas wojnie światowej, a list kończyły życzenia lepszej doli i (...) rzetelnego postępu w cywilizacyi. Ówczesne metody oka­zały się niebezpieczne dla fresków, wy­wołały różne reakcje chemiczne powo­dujące ich niszczenie. Ratowano je je­szcze w I. 1918-1923. W czasie ostat­niej wojny i w I. 1945-1954 zamek znów stał się więzieniem: hitlerowskim, potem stalinowskim. Wytworzony mi­kroklimat w stale zamkniętej kaplicy, kiedy zimą temperatura spadała poniżej zera stopni, wpłynął na pojawienie się nalotów soli rozkruszającej tynk i warstwę malarską. Pierwszą powo­jenną konserwację przeprowadzono w 1.1954-1959, ale dopiero w 1976 r. po kilkunastoletnim osuszaniu murów można było zacząć właściwe prace konserwatorskie trwające do 1995 r. Konserwacja ta wykonana została z zastosowaniem najnowocześniej­szych metod i materiałów konserwa­torskich, przy udziale najwybitniej­szych specjalistów. Całość prac prowa­dziło Muzeum Lubelskie mieszczące się od 1956 r. w lubelskim zamku-więzie-niu. Dzięki tym pracom wiemy dziś m.in. w jaki sposób malowano 600 lat temu. Najpierw kładziono zaprawę za­wierającą 84% węglanu wapnia, skła­dającą się z dwóch warstw: pierwszej z wypełniaczem drobno posiekanych włókien lnu i słomy, drugiej tylko z włóknami lnu. Zaprawę rozprowa­dzano na takiej powierzchni, jaką moż­na było pomalować w ciągu potowy lub całego dnia. Następnie wilgotną powierzchnię wygładzano i rylcem żło­biono rysunki, aby natychmiast poło­żyć pędzlami odpowiednie kolory. Na wysychającej powierzchni powstawała warstwa krystalicznego węglanu wap­nia, który mocno spajat farby - jest to technika al fresco. Znaleziono ślady ponownego malowania - kiedy wyko­nany fragment byt zdaniem artystów zty, skuwano tynk, jeszcze raz rozpro­wadzano mokrą zaprawę, rysowano i malowano. Za konserwację Muzeum Lubelskie zostało nagrodzone przez program ochrony zabytków Unii Euro­pejskiej.



Cytat dnia

“ Serwis poświęcony zabytkom, turystyce i agroturstyce. Znajdziesz tutaj wiele ciekawostek oraz dowiesz się o interesujących miejscach. Serwis dopiero się rozwija, więc opisy niektórych miejsc mogą być niekompletne lub może ich jeszcze nie być. Staramy się aby codziennie, jakiś obiekt został dodany.

Zapraszamy do czytania”