Turystyka
Sztuka przetrwania

Mówiąc o turystyce kwalifikowanej, można wymienić wiele jej rodzajów. Jednym spośród nich jest surwiwal – czyli, jak kto woli, sztuka przetrwania. To dość ekstremalna odmiana turystyki, albowiem zadaniem uczestników tego rodzaju wypraw jest po prostu przetrwanie w jakiś szczególnych, trudnych warunkach oraz rozwijanie umiejętności, dzięki którym takie przetrwanie jest możliwe. Nie mniej jednak amatorów tego rodzaju „rozrywek” nie brakuje. Surwiwal jest bardzo elastyczną formą turystyczną, albowiem z powodzeniem dostosować go można do własnego zapotrzebowania. W każdym bądź razie wyszczególnia się trzy jego elementarne odmiany, a mianowicie surwiwal miejski, zielony oraz militarny. Miejski polega na tym – stwierdzając bardzo ogólnie, że trzeba przetrwać w warunkach tak zwanej dżungli miejskiej, czyli w metropolii. W przypadku surwiwalu zielonego natomiast chodzi o przetrwanie w warunkach naprawdę pierwotnych, z dala od jakiejkolwiek cywilizacji. Z kolei surwiwal militarny wiąże się z nabywaniem takich umiejętności, jak podczas zawodowego szkolenia wojskowego. Sztuka przetrwania pomaga w doskonaleniu kondycji nie tylko fizycznej, ale także psychicznej. Tego rodzaju forma turystyki nie jest jednak przeznaczona dla każdego – nie każdy bowiem posiada potrzebne tutaj predyspozycje. Jedne osoby traktują to jako swego rodzaju rozrywkę, dla innych natomiast jest to znakomita rzecz pomagająca w zasadniczy sposób w pracy nad sobą i w samodoskonaleniu się. Dla takich właśnie ludzi nie jest to tylko i wyłącznie jedna z odmian turystyki, ale sposób na życie pozwalający lepiej aniżeli cokolwiek innego na poznanie samego siebie. Traktujące to właśnie tak osoby uważają, że sztuka przetrwania bardzo wzbogaca ich życiowe doświadczenia. Jako ciekawostkę można w tym miejscu nadmienić, iż w niektórych sytuacjach – bo przecież nie zawsze można – surwiwal stanowi formę terapeutyczną znajdującą zastosowanie przy pracy z trudną młodzieżą. Surwiwal w takiej formie, w jakiej jest znany obecnie zaczął się rozwijać mniej więcej w połowie minionego stulecia. Nowoczesna sztuka przetrwania wywodzi się ze szkoleń wojskowych, jakie organizowane były w związku z wojną w Korei, przy czym tak ogólnie to tradycje suwiwalu sięgają jeszcze czasów prehistorycznych. Osoby zainteresowane tego rodzaju wyprawami zgłaszają się na specjalistyczne szkolenia – te z kolei są organizowane przez szkoły przetrwania, które w dzisiejszych czasach cieszą się takim powodzeniem, że powstaje ich coraz więcej. Istnieje także sporo firm specjalizujących się w organizowaniu takich wyjazdów. Surwiwal stał się ponadto obiektem naukowych badań. W naszym kraju pierwsza poświęcona tej tematyce konferencja odbyła się stosunkowo niedawno, bo raptem przez dwoma laty. Miało to miejsce w Białej Podlaskiej, a organizatorem tego przedsięwzięcia była tamtejsza Wyższa Szkoła Zawodowa. Swój udział w tym wydarzeniu miały też warszawska oraz krakowska Akademia Wychowania Fizycznego. Efektem tej konferencji była nasza pierwsza fachowa, rodzima publikacja o surwiwalu.
ZABYTKI W POLSCE
Zamek bastejowy Firlejów
Był to jedyny zamek, właściwie już ruiny, które w okresie władzy komunistycznej stanowiły prywatną własność. W 1928 r., w czasie parcelacji kupił je od ostatnich właścicieli Leon Kozłowski. Chciał uratować zamek przed całkowitym zniszczeniem, lecz brak pieniędzy nie pozwolił mu na prowadzenie prac remontowych na dużą skalę, niemniej zabezpieczył niektóre fragmenty. W czasie ostatniej wojny zamek uległ dalszemu zniszczeniu. Po 1945 r. resztówki majątku nie objęła reforma rolna i w ten sposób Kozłowski zamieszkał w ruinach stając się ich strażnikiem. Zajmował się wydobywaniem z ruin różnych detali i zabytkowych przedmiotów, które udostępniał zwiedzającym. Trwało to do 1975 r., kiedy Leon Kozłowski ze względu na podeszły wiek odsprzedał za mek z pobliskim rejonem skarpy muzeum w Kazimierzu Dolnym.
W swoich opowieściach na temat zamku Kozłowski uważał się za potomka słynnego magnackiego rodu Firlejów -budowniczych janowieckiej warowni. Szczególnie zasłużony był Mikołaj Firlej z Dąbrowicy (zm. 1526), krakowski kasztelan i hetman wielki koronny. Wraz ze swoim ojcem Piotrem, sędzią ziemskim lubelskim, w latach dziewięćdziesiątych XV w. kupili od Janowskich wieś Serokomlę, położoną nad Wisłą, prawie naprzeciw Kazimierza. Przypuszcza się, że właśnie ród Janowskich, od którego później wzięła nazwę wieś, rozpoczął budowlę warowni. W każdym razie, kiedy w 1519 r. Mikołaj
Firlej otrzymał od króla Zygmunta Starego - w wyniku przeniesienia długu -starostwo kazimierskie, skromny zamek mógł już wznosić się na stromej wiślanej skarpie. Firlej pozostawił go w spadku swojemu synowi, Piotrowi (zm. 1553), podobnie jak kazimierskie starostwo. Jemu właśnie przypisuje się zbudowanie zasadniczego zrębu zamku bastejowego w I. 1526-1537 oraz uzyskanie lokacji dla Janowca w 1537 r. W przywileju Zygmunta Starego z tego roku czytamy, że król zezwala na lokację miasta Janowca w pobliżu zamku przez Piotra Firleja znacznym kosztem wystawionego... Zamek miał wówczas plan nieregularny z mieszkalnym i obronnym budynkiem bramnym oraz wielką basteją od najbardziej zagrożonej strony wschodniej, dodatkowo wzmocnionej fosą. Pięcio-boczny dziedziniec w kierunku zachodnim stawał się - ze względu na ukształtowanie terenu - trójboczny. Otaczały go mury i obronne wieże mieszkalne. Dla Piotra Firleja Janowiec był jedną z wielu siedzib, natomiast jego syn, kasztelan lubelski Andrzej (1537--1585), który otrzymał w spadku
warownię, tylko nią dysponował. Konieczna więc stała się przebudowa w modną wówczas obronną rezydencję. Do pracy przy tej budowie Andrzej Firlej zatrudnił działającego w Polsce włoskiego architekta i rzeźbiarza Santi Gucciego z Florencji (ok. 1530-1600). Artysta ten pracował na krakowskim dworze królewskim tworząc w Polsce południowej i środkowej dzieła -przede wszystkim rzeźbiarskie - mające ogromny wpływ na rozwój renesansu przez łączenie elementów maniery-stycznej sztuki florenckiej z tradycją miejscową. Wiadomo, że artysta ten przez dwadzieścia lat mieszkał w Janowcu, gdzie nawet ożenił się z Katarzyną Górską i na ten okres, czyli lata 1565-1585 należy datować przebudowę firlejowskiego zamku. Pomiędzy budynkiem bramnym i wieżą południową zbudowany został pałac z krużgankiem i attyką, zaś między wielką basteją i wieżą północną powstał tzw. dom północny. Ukształtował się podział zamku na część reprezentacyjną tuż za bramą wjazdową i część gospodarczo-czeladną wokół małego dziedzińca trójbocznego. Obie części oddzielił mur opatrzony krużgankiem. Od strony miasta mury zamkowe pokryła malarska dekoracja.
Ród Firlejów władał zamkiem do 1588 r., następnie sprzedał go rodzinie Dulskich, a kolejnymi właścicielami zamku zostali Tarłowie. Jan Karol Tarło kontynuował rozbudowę zamku - jedynie mur północny przy małym dziedzińcu nie został włączony w zabudowę, ale już np. wielka basteja została przekształcona w budynek z licznymi komnatami. Między pałacem Firlejów i wieżą południową, czyli w dawnej części gospodarczej powstała tzw. wielka amfilada, pojawiły się także dwie cylindryczne wieże -wschodnia i zachodnia. Natomiast od strony północnej w miejsce wieży zbudowano prostokątny, wysunięty poza mury budynek z pomieszczeniami gospodarczymi i dla służby. W 1654 r. zamek stał się posagiem Barbary Tarłówny i tą drogą przeszedł na własność Jerzego Sebastiana Lubomirskiego. Dwa lata później spalili go Szwedzi, odbudowano go w 1676 r., wtedy też do muru z galerią krużgankową między dwoma dziedzińcami dobudowano kaplicę. Sądzi się, że projektantem odbudowy był Tylman z Ga-meren sprowadzony do Polski właśnie przez Lubomirskich. W XVIII w. Antoni Benedykt Lubomirski, marszałek wielki koronny, polecił ozdobić okienne obramienia fasady południowej alegorycznymi dekoracjami w stylu rokokowym. W wyniku tych wszystkich prac budowlanych, w czasie których - co warto podkreślić - nie niszczono tego, co stworzyli poprzednicy, powstała jedna z największych i najbogatszych magnackich rezydencji w Polsce. Znalazło się w niej ponad sto pomieszczeń, w tym wspaniała sala balowa, dekorowana stiukami i malowidłami. Dekoracje pojawiły się także na zewnątrz murów podkreślając re-prezentacyjność siedziby magnackich rodów. Ostatnim magnatem mieszkającym w janowieckim zamku był Mikołaj Piaskowski, podkomorzy krzemieniecki i targowiczanin, który zakupił Janowiec w 1783 r. Przebywał tu do chwili śmierci w 1803 r. Po tej dacie zamek opustoszał, a kolejni właściciele nie tylko nie dysponowali funduszami na utrzymanie rezydencji, ale sami stopniowo ją rozbierali wykorzystując stolarkę, posadzki, portale, nawet drewno ze stropów i dachów na materiały budowlane. Warownia Firlejów stała się malowniczą ruiną, którą w 1928 r. kupił wspomniany Leon Kozłowski...
Choć zamek budowały najbardziej znane rody magnackie, to nasze wiadomości na ten temat są bardzo skąpe. Jedynie z XIX w. pochodzą różne widoki zamku będącego już ruiną. Nie ma też dokładnej inwentaryzacji warowni przed jej zniszczeniem. W związku z tym Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu, które zaczęto prace przy odbudowie ruin, musiało oprzeć się na architektonicznych badaniach murów, kwerendach historycznych i pracach archeologicznych. W wyniku tych pierwszych odkryto m.in. mury pałacu Andrzeja Firleja, wiele szczegółów architektonicznych i dekoracyjnych, a przede wszystkim ustalono kolejne fazy rozbudowy zamku. Natomiast archeolodzy natrafili m.in. na relikty drewnianej i murowanej zabudowy starszej od zamku Firlejów. Obecnie kończą się prace budowlane. W większej części warownia pozostanie zabezpieczoną tzw. trwałą ruiną, natomiast w odbudowanych fragmentach umieszczone zostaną zbiory muzealne dotyczące dziejów zamku, wnętrz historycznych oraz dziejów europejskiej sztuki obronnej, pokoje gościnne, kawiarnia, bar, nawet muszla koncertowa w zachowanych murach kaplicy.
“ Serwis poświęcony zabytkom, turystyce i agroturstyce. Znajdziesz tutaj wiele ciekawostek oraz dowiesz się o interesujących miejscach. Serwis dopiero się rozwija, więc opisy niektórych miejsc mogą być niekompletne lub może ich jeszcze nie być. Staramy się aby codziennie, jakiś obiekt został dodany.
Zapraszamy do czytania”