Najpiękniejsze cuda świata
Tadż- Mahal – Indie

Tadż- Mahal znajduje się nad Jamuną w Agrze, w stanie Uttar Pradesz. Czym jest? Jest to mauzoleum wzniesione przez cesarza dla ukochanej żony. Jest znakiem rozpoznawalny Indii. Grobowiec można oglądać kilkanaście razy i dalej zachwycać się jego pięknem, niepowtarzalnością. Odkrywać w nim nowe cudowne rzeczy. Budowla ma doskonałą proporcję, właściwie na pierwszy rzut oka nie przypomina chłodnego grobowca. Nie wiadomo do końca, kto był architektem. Wiadomo tylko, że w tworzeniu tego dzieła brali udział Wenecjanin i Francuz, lecz nie ma żadnych zapisków z ich nazwiskami. Nic dziwnego, ta budowla miała wychwalać tylko jedną osobę, tylko z nią się kojarzyć. Całe mauzoleum wymagało sporej wiedzy technicznej i ogromnych umiejętności. Ażurowe parawany z marmuru to coś, co przyciąga wzrok. Żona cesarza z dynastii mogulskiej zmarła rodząc ich 14 dziecko. Miała 36 lat. Szach Dżehan stracił ukochaną żonę i zarazem doradcę politycznego. Była jego przyjacielem i ukochaną kobietą. Nosił żałobę przez dwa lata. Postanowił zbudować niepowtarzalny grobowiec dla swej zmarłej żony. Chciał zbudować coś niepowtarzalnego, coś, co jeszcze nigdy nie było zbudowane, i udało mu się, choć niewielu wierzyło z te słowa. Ciężko stworzyć coś, nie opierając się na tym, co już istnieje. Budowla nosi nazwę Tadż- Mahal, nie bez przyczyny. Jest to skrót imienia jego pięknej małżonki. Wielu ludzi zachwyca się mauzoleum. Podobno był budowany 22 lata i pracowało przy nim około 20 tysięcy robotników. Mimo iż grobowiec wykonano z marmuru, nie ma on w sobie typowego chłodnego dostojeństwa, który kojarzy się z marmurem. Nie jest to też budowla biała, choć często na zdjęciach jest tak przedstawiania. Marmurowe powierzchnie są pokryte tysiącami szlachetnych kamieni. Wielu złodziei próbowało ukraść inkrustacje z oprawy. Zamiast tego skradziono srebrne drzwi, a w środku złote barierki i baldachim pełen pereł nad symbolicznym grobem cesarzowej. Jednak to miejsce mimo licznych kradzieży, dalej pozostaje pełne świetności i piękna. Budowla stoi w cudownym miejscu, wśród ogrodów. Do grobowca prowadzi ogromna, wspaniała brama, którą wieńczą kopuły. Jej drzwi, najpierw z srebra teraz są z brązu. Podobno, szach Dżehan zamierzał zbudować dla siebie identyczne mauzoleum, tyle, że z czarnego marmuru, po drugiej stronie rzeczki Jamuna. Jego syn jednak, który ogłosił się cesarzem, trzymał ojca aż do jego śmierci, przez 9 lat w areszcie, w forcie. Mówi się, że podobno szach widział z oddali Tadż Mahal. Później i jego tam pochowano. Tadż Mahal jest szczytem mogulskich osiągnięć architektonicznych. Ciekawostką może być to, że działalność złodziei w Tadż- Mahal jest niemal bez znaczenia, kiedy porówna się ją ze spiskiem generalnego gubernatora. Wysunął on propozycję, aby rozebrać grobowiec, które kiedyś było porośnięte i zaniedbane a marmur przesłać statkiem do Londynu i tam go sprzedać. Na szczęście jego plan nie doszedł do skutku, a późniejszy wicekról Indii kazał odrestaurować Tadż- Mahal. Dzięki niemu możemy podziwiać tą budowlę.
ZABYTKI W POLSCE
Kaplica czaszek w Czermnej
Niezbędnym elementem średniowiecznego przykościelnego cmentarza było ossuarium, osobne pomieszczenie, w którym składano czaszki i kości zmarłych, wykopane podczas przygotowania miejsc dla nowych pochówków. Że zaś cmentarze były ciasne, szczątków gromadziło się wiele. W ossuariach nadawano im niekiedy uporządkowaną, swoiście dekoracyjną formę. Potem, w XVII i XVIII w., w dobie barokowej fascynacji śmiercią i ogólnoeuropejskiej mody na makabrę nawiązywać zaczęto do formy ossuarium już nie ze ściśle funkcjonalnych, lecz z filozoficznych pobudek. Kaplice czaszek, architektoniczne konstrukcje z ludzkich kości, miały naocznie i dobitnie przywoływać i utrwalać w pamięci trzy średniowieczno-barokowe formuły: memento mori - „pamiętaj o śmierci", hodie mihi, cras tibi- „dziś mnie, jutro tobie" oraz vanitas vanita-tum et omnia vanitas - „marność nad
marnościami i wszystko marność". W Europie Środkowej są tylko dwa tego rodzaju niezwykle zabytki: w Sedl-cu koło Kutnej Hory w Czechach, gdzie tzw. „kostnica" zajmuje całą dolną kondygnację cmentarnej kaplicy Wszystkich Świętych, oraz we wsi Czermna, obecnie włączonej do Kudowy Zdroju. Niewiele jest u nas obiektów, stanowiących równie autentyczne, niesamowite świadectwo pokory wobec zniko-mości życia i majestatu śmierci. Skromna prostokątna kaplica, stojąca obok kościoła św. Bartłomieja w Czerm-nej, z zewnątrz prawie niczym (poza czaszką w zworniku prostego kamiennego portalu) nie zdradza makabrycznej zawartości. Zbudował ją tutejszy proboszcz Wenzel Tomaszek, Czech -bo okolice Kudowy, zwane „czeskim kątkiem", zamieszkiwała do 1945 r. głównie ludność tej narodowości. Ksiądz objął parafię w 1764 r., a w parę lat później udał się na pielgrzymkę do Rzymu. Tam zaś, przy kościele kapucynów Santa Maria delia Conzezione, obejrzał pięć kaplic - ossuariów klasztornego cmentarza. Ich ściany i sufity ozdobione są ornamentami, wykonanymi z kości zakonników - i to właśnie stało się bezpośrednią inspiracją dla czermnieńskiego proboszcza.
W 1776 r. ksiądz Tomaszek wybudował kaplicę z obszerną podziemną kryptą i przystąpił do urządzania wnętrza. Pomagał mu grabarz Josef Pfleger oraz kościelny Johann Schmidt. Kości wykopywano na okolicznych polach, a także na własnym i na pobliskich cmentarzach. Były to głównie szczątki ofiar epidemii oraz toczonych także na Ziemi Kłodzkiej krwawych wojen: trzydziestoletniej, dwóch tzw. śląskich oraz zakończonej zaledwie trzynaście lat wcześniej wojny siedmioletniej. Dekorowanie kaplicy trwało blisko trzydzieści lat, aż do śmierci proboszcza 9 sierpnia 1804 r. Jego następca, Josef Frankę, dokładał już tylko pojedyncze czaszki.
Wystrój wnętrza kaplicy w Czermnej tworzy ok. 3000 czaszek oraz piszczeli. Szczelnie wyłożono nimi ściany i pokryto sufit. W krypcie, do której można zajrzeć przez klapę w drewnianej podłodze, leżą szczątki ponad 20 000 ludzi. Na wprost wejścia znajduje się ołtarz z krucyfiksem. Niegdyś na ołtarzu stał szkielet, który później usunięto. Po bokach widzimy drewniane rzeźby aniołów. Anioł Zmartwychwstania (z lewej) ma w ręku trąbę, a ła-cińsko-czeski napis na tablicy głosi: Surgite mortui. Vstante z mrtvich („Powstańcie z martwych"). Naprzeciwko Anioł Sądu Ostatecznego trzyma wagę, a napis brzmi: Venite ad ludicium. Pudte k soudu („idźcie na sąd"). Zgodnie z ostatnią wolą czaszki księdza Tomaszka i grabarza Pflegera także znalazły się w kaplicy. Ułożone zostały, wraz z innymi szczególnie interesującymi egzemplarzami, na brzegu ołtarza. Dopiero po II wojnie światowej, w latach sześćdziesiątych, zostały przeniesione do ustawionej z boku gablotki (wtedy też, dla zabezpieczenia, ściany odgrodzono barierką z metalowej siatki, która jednak zdecydowanie psuje nastrój wnętrza). Obok wspo
mnianych, w gablotce oglądać można zaszki dwóch mieszkańców Czermnej, ofiar wojen. Mtynarz Josef Martynec został rozstrzelany w 1763 r., gdy pro-estował przeciw ostateanemu przyłą-zeniu Czermnej do Prus po wojnie siedmioletniej. Sołtysa Wenzla Seidi-ha zabili w 1814 r. kwaterujący we wsi Kozacy z sojuszniczego korpusu rosyjskiego, których chciał usunąć. Cza-zka Seidicha bywa zresztą przez prze-vodników, zwiedzionych błędami dawnych, popularnych opracowaniach, pokazywana jako należąca do... żony Martynca. Są tam także wyeksponowane czaszki typu mongolskiego i tatarskiego, czaszka zmarłego na kiłę charakterystycznymi śladami choroby, przekrój ukazujący budowę wewnętrzną czaszki oraz piszczel człowie-ogromnego wzrostu i druga, źle nośnięta po złamaniu. Ta „muzealna", urządzona w XIX w. ekspozycja, nie na jednak wiele wspólnego z pierwotnym, głębokim przesłaniem kaplicy siędza Tomaszka.
Niemal od chwili powstania kaplica czaszek zyskała sławę niespotykanej osobliwości, którą koniecznie trzeba zobaczyć. Latem 1813 r. zwiedził ją król Prus Fryderyk Wilhelm III, spędzający w Kotlinie Kłodzkiej czas wojennego rozejmu z Francuzami. Obowiązkowo przybywali tu kuracjusze z Kudowy i innych pobliskich uzdrowisk, a także liczni odwiedzający Śląsk podróżnicy z wielu krajów. Wśród nich zaś - ekonomista i pisarz Fryderyk hr. Skarbek (1826), poznańska pisarka Julia Woy-kowska (1843) oraz poeta i rysownik z Galicji Bogusz Zygmunt Stęczyński (1844), który wrażenia swe utrwalił w poemacie „Śląsk. Podróż malownicza w 12 pieśniach". Hrabia Skarbek natomiast w pamiętniku z podróży napisał zwięźle, a przejmująco: W Tscherbeney jest kapliczka cala kościami i trupimi głowami wyłożona. Dwa wieki miały się składać na tę próchnistą ozdobę: gdyby się te głowy ocuciły, co by to był za hałas, co za mieszanina języków, zdań i urojeń.
“ Serwis poświęcony zabytkom, turystyce i agroturstyce. Znajdziesz tutaj wiele ciekawostek oraz dowiesz się o interesujących miejscach. Serwis dopiero się rozwija, więc opisy niektórych miejsc mogą być niekompletne lub może ich jeszcze nie być. Staramy się aby codziennie, jakiś obiekt został dodany.
Zapraszamy do czytania”